niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 5

Przyszedł czas na pierwszą próbę do przedstawienia. Zuza bardzo się stresowała, ponieważ to miał być jej debiut i w dodatku główna rola. "Ja sobie nie dam rady" mówiła w głębi duszy, lecz była silna i nie dała tego po sobie poznać.
-Zuza, słyszałam, że już prawie umiesz rolę, czy to prawda?- zapytała pani Malwina.
-Właściwie to... można tak powiedzieć. -speszyła się Zuza.
-To dobrze. A Kuba zagrasz na gitarze, bo kiedy mówisz ten monolog, można byłoby go zamienić na piosenkę. - spojrzała na Kubę czekając na odpowiedzieć, którą otrzymała.
-Fantastyczny pomysł, tylko ja będę śpiewał? -zapytał spoglądając na Zuzę.
-W scenariuszu jest, że główna bohaterka śpiewa piosenkę do ukochanego na koniec przedstawienia. Niestety nie znalazłam żadnej odpowiedniej piosenki. - mina pani Malwiny z wesołej zamieniła się w smutną. Zuza zauważyła to, więc spróbowała poprawić jej humor.
-Ja proszę pani mogę napisać jakąś piosenkę, problem będzie raczej ze śpiewem, ponieważ ja nie   śpiewam. -spojrzała w podłogę z nadzieją, że nie zada jej pytania dlaczego.
-Słyszałam cię kiedyś, powinnaś zaśpiewać. Pomyśl nad tym, proszę.
-Zastanowię się. Ale piosenkę napiszę. - uśmiechnęła się do nauczycielki.
-A może napiszesz ją razem z Kubą? Jesteście głównymi postaciami i lubicie muzykę. - pani Malwina spojrzała na Kubę i Zuzę, która siedziała po drugiej stronie sali.
-Czemu nie. -odpowiedział Kuba z uśmiechem.
-No nie wiem, może niech Kuba ją napiszę. -odwróciła głowę w drugą stronę.
-Ale Zuza musi ją napisać dziewczyna, okej? Dalibyście radę na następną próbę za tydzień?
-No dobrze, za tydzień. - Zuza uśmiechnęła się choć wcale nie chciała pisać z Kubą.
-Na dzisiaj to koniec, widzimy się za tydzień. - pani Malwina pomachała swoim uczniom.
-Do zobaczenia -odpowiedzieli chórem.
-Dzwonisz po Antka, czy idziesz na pieszo? -zapytała Wioletta.
-Ah ty zakochana w moim bracie, uspokój się. -zaczęła się śmiać.
-Nie jestem w nim zakochana, martwię się czym wrócisz. -spojrzała na nią  z poważną miną.
Wtedy pani Malwina powiedziała:
-Zuza i Kuba możemy porozmawiać przez chwilę.
-Spokojnie dam sobie radę, Antek i tak ma dużo problemów przeze mnie.Zostanę, a ty idź, bo twój tata przyjechał.
-Możemy cię podwieźć. Poczekam na ciebie. - złapała ją za rękę.
-Nie dziękuję, przejdę się. Muszę pomyśleć. - Zuza puściła przyjaciółkę i przytuliła ją mocno.
Pani Malwina usiadła na krześle, im zaproponowała to samo.
-Mam obawy co do waszych roli. Gracie osoby, które są w sobie zakochane, a u was nie czuć nawet sympatii. Dlatego uważam, że powinniście poćwiczyć razem do przedstawienia. Tym bardziej, że ciebie i Wioli nie będzie przez miesiąc.
-Dobrze jak pani chce to możemy razem poćwiczyć. -odpowiedziała Zuza.
-A którego wy wracacie z tej Ameryki? -zapytała nauczycielka.
- Yhm, nie jestem pewna, na pewno zdążymy na przedstawienie.-uśmiechnęła się.
-To dobrze, dłużej was nie trzymam. Możecie już iść. Do widzenia.
-Do widzenia. -odpowiedzieli Zuza z Kubą.
Zuza wyszła ze szkoły i szła w kierunku strony jej domu. Chudła strasznie szybko, może to też przez chorobę, ale bardzo szybko się zmieniała. Za nią szedł Kuba.
-Zuza zaczekaj chwilkę. -krzyknął w jej stronę, zatrzymała się.
-Coś się stało? -zapytała.
-Chodź podwiozę cię do domu. - kiwnął głową.
-Nie przejdę się, ale dzięki. -odwróciła się i szła dalej. Kuba podbiegł do niej.
-No co ty, masz strasznie daleko, a to jest po drodze do mnie.
-Ale mam ochotę na spacer. -spojrzała na niego.
-To ja się przejdę z Tobą. -uśmiechnął się do niej.
-A samochód? -zapytała z nadzieją, że pójdzie sama. Jeszcze nie zapomniała jak ją obrażał przez ostatni czas.
-Wezmę kiedy indziej.
-Nie, jedź nim do domu. -powiedziała strasznie poważna.
-To ty jedź ze mną. Niedawno byłaś w szpitalu, proszę cię. -spojrzał jej głęboko w oczy.
Kiedy spojrzała w jego czekoladowe tęczówki nie mogła odmówić.
-Ok, ale to jedyny raz kiedy z Tobą wracam. -powiedziała stanowczo.
-Tak okej, niech ci będzie. -wiedział, że to nie pierwszy i ostatni raz kiedy z nim wraca.- Kiedy mamy próbę proszę pani?
-To nie jest śmieszne ani trochę. Musisz się wiele nauczyć. -zaczął się śmiać.
-Przyznaj jesteś trochę śmieszna.-spojrzał na nią.
-Ty lepiej patrz na drogę, okej? -tu zakończyła się rozmowa o naukach.
Kiedy Kuba podwiózł ją do domu kontynuował temat o spotkaniu.
-To kiedy się widzimy żeby napisać piosenkę? -zapytał.
-Jak będę miała czas to do ciebie zadzwonię. Dzięki za podwiezienie pod dom. Pa.-pomachała mu na pożegnanie.
-Do zobaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz