środa, 22 maja 2013

Rozdział 4

Zuza nie mogła spać całą noc. Myślała o chorobie, o przyjaciołach, rodzinie oraz o Kubie. Jej życie straciło sens, kiedy dowiedziała się o chorobie. Wiedziała, że nigdy nie zdobędą z bratem tyle pieniędzy i ona umrze. Właśnie teraz kiedy wszystko zaczęło się układać. Lecz cieszyła się z tego, że są wakacje, próby do przedstawienia oraz wyjazd do Ameryki, razem z Wiolettą. Dzisiaj czekała ją wizyta u lekarza, a potem próba do przedstawienia.
Zuza weszła do kuchni by zjeść śniadanie.
-Dzień dobry siostrzyczko. Jak się czujesz? -zapytał uśmiechnięty Antek.
-A jak mam się czuć z myślą, że niedługo umrę? - zapytała rozwścieczona Zuza.
-Dzwoniłem do dziadków, dadzą nam pieniądze, niestety będzie brakowało 20 tys. zł. Ale ja jakoś zdobędę tę pieniądze. Nie mogę stracić również ciebie. - podszedł do siostry.
-Będzie dobrze Antek. -przytuliła go mocno, jak na taką dużą dziewczynę musiało to boleć.
Zuza zaczęła również ćwiczyć i jej waga spadała w dół.
-Zawieziesz mnie do lekarza? -zapytała brata.
-Pewnie, pójdę z Tobą, a potem podrzucę cię na próbę, okej? -spojrzał na Zuzę.
-Okej, dziękuję ci, że się tak o mnie troszczysz. - ponownie przytuliła brata.
Nigdy wcześniej nie okazywali sobie tyle uczuć, Antek nie wspierał Zuzy, gdy 2 lata temu zmarli ich rodzice.
A teraz boi się, że może stracić również ją.
Kiedy przyjechali do szpitala. Lekarz zrobił dodatkowe badania, by dowiedzieć się na czym stoją z chorobą.
-Nom uważam, że za dwa miesiące powinniśmy zacząć leczenie. -powiedział lekarz.
-Mogę na pana mówić wąs? -zapytała się Zuza.
-Jeżeli chcesz, oczywiście. -odpowiedział jej z uśmiechem.
-Brakuje nam 20 tys., ale postaram się je zdobyć na leczenie. -powiedział Antek.
-Spokojnie, macie czas. -powiedział lekarz, po czym wyszedł z sali.
Dom, w którym mieszkali należał do ich wujka, który płacił rachunki. On natomiast wyjechał do pracy do Ameryki, by więcej zarobić. Zuza i Antek tak na prawdę nie wiedzieli, co robi ich wujek. Nigdy się nad tym nie zastanawiali.
-Jak zamierzasz załatwić 20 tys. ? Nie weźmiemy od wujka, wystarczy, że mieszkamy w jego gigantycznym domu. -spojrzała na brata.
-Pójdę do pracy na wakacje. -uśmiechnął się do siostry
-Z tej pracy pieniądze miały iść na twoje studia, a nie na moją głupią chorobę. -Zuza się zdenerwowała.
-Zuza, ty się dla mnie bardziej liczysz, niż jakieś studia. Z resztą mój chrzestny ma mi opłacić studia.
-Ale..., nie będę mogła wziąć pieniędzy od ciebie, sama zarobię. -postawiła sobie zadanie na wakacje.
-Pogadamy o tym później, chodź zawiozę cię na próbę.
-Nom ok, ale nie uciekniesz od tej rozmowy!
Kiedy jechali na próbę, Zuza była troszeczkę zdenerwowana.
-Zuza, co się dzieje? Źle się czujesz? -zapytał zatroskany Antek.
-Nie po prostu, w tym przedstawieniu gram główną rolę, razem z Kubą. -odwróciła się, patrząc przez szybę.
-To o niego chodzi. O mojego przyjaciela? -zapytał ciekawski Antek.
-Oh ty nie lepszy, bujasz się w Wioli, dlatego żadnej dziewczyny nie podrywasz. -spojrzała na niego dziwną miną.
-Nie prawda, nie kocham się w niej. To twoja przyjaciółka, nie! - nie spojrzał w oczy siostry.
-Mogę umrzeć, powiedz mi. Lubisz ją, co nie?
-Lubię, ty też lubisz Kubę. Koniec tematu.
Dojechali do szkoły. Zuza wysiadła by przywitać się z przyjaciółką.
-Zuza, myślałam, że cię nie będzie. -przytuliła ją i dała buziaka w polika.
-Musiałam coś załatwić, ale mam stress. Miałam założyć kurtkę taty, żeby nie było mi smutno, ale ciągle się boję, że ją zepsuję. Poczekam aż schudnę.- uśmiechnęła się delikatnie.
-Nie jesteś wcale gruba. Ale jeżeli chcesz się zmienić, jestem z tobą. - uderzyła ją pięścią w ramię.
-Dzięki Wiola.
-O ja, idzie Komar GBUR, olej go. -powiedziała Wiola do Zuzy.
-Hej Zuza, już lepiej się czujesz?- zapytał się Kuba.
-Cześć, wszystko w porządku, nic mi nie jest. -okłamała go i nic po niej nie było widać.
-Siema stary, słyszałem, że główną rolę dostałeś. Będziesz coś śpiewać muzyku. -zapytał się Antek. Kuba gra na gitarze i to bardzo dobrze.
-Co tu będziemy śpiewać. Ja nie mogę. -Zuza pobiegła do łazienki, a Wiola za nią.
-Co się przed chwilą stało? -zapytał zdziwiony Kuba.
-Zuza nie śpiewa od wypadku rodziców, a miała niesamowity głos.-powiedział Antek.- Ja będę jechał, powiedz Zuzie, żeby zadzwoniła jak się skończy.
-Pewnie stary. -odpowiedział, lecz w głębi wiedział, że tego nie zrobi, ponieważ miał plan.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz